Jarocin Festiwal

Napisał Citizenerased.quicksnake.pl (») 23. 7. 2012 w kategorii Muzyka, czytaj: 924×
Zaujalo mě : eetgo.cz = eet zdarma a onlinedscn2099.jpg

Trzy, a właściwie cztery dni festiwalu w Jarocinie minęły i należałoby coś o nim napisać. Dziwnie było w tym roku, bo jak dla mnie, ta edycja należała do małych scen, rytmów młodych, wczesnych godzin i krótkich koncertów bo to, co mnie najbardziej zachwycało działo się wcześnie i trwało krótko. 

Dzień 0 - czwartek, JOK, Rytmy Młodych

Nie udało się dojechać na sam początek, przez co ominął mnie występ Curly Heads, których byłam strasznie ciekawa. Miałam jednak nadzieję, że pojawią się jako laureaci na mobilnej scenie Red Bulla. Niemal na sam koniec przeglądu wystąpił poznański Szezlong, który zaprezentował się świetnie - jedyny minus koncertu to jego czas trwania. Cztery kawałki to zdecydowanie za mało. Tylko robudzają apetyt na więcej a... nie ma więcej. 

Dzień 1 - piątek

Festiwal otwierał występ zespołu Noko. Niezły, bardzo energatyczny występ dla malej publiki, bo mało kogo przywiało pod scenę już o godzinie 15.

Snowman - koncert na który czekałam najbardziej. Panowie w najlepszym składzie nie zawiedli, zagrali krótki ale treściwy koncert. Pięć kawałków z najświeższej płyty i jeden "smaczek" - cudne Lazy

Against Me! - amerykański punkowy zespół, którego odrobinę byłam ciekawa, ponoć ich wokalista ma się zamienić w wokalistkę i to jedna z ostatnich okazji zobaczyć ich jeszcze w stuprocentowo męskim składzie jednak mnie niczym nie porwali. Takie sobie granie z takim sobie wokalem. 

Nosowska - to chyba samo nazwisko już mówi wszystko. Nie wiem czy jest sens rozpisywać się na jej temat, bo to oczywiste, że wypadła świetnie! Zbudowała klimat i fundowała ciarki na ciele. 

Curly Heads - zaraz po Nosowskiej biegiem pod Red Bull Tour Bus gdzie fenomenalnie zagrali Curly Heads, których nie udało mi się posłuchać dzień wcześniej. Czułam, że warto na nich iść. Głos Dawida w połączeniu z rockowym graniem chłopaków komponuje się świetnie! Fajna energia, fajne melodie i poskakać można! Mam nadzieję, że rozwiną się i wkrótce można będzie zaopatrzyć się w jakieś małe wydawnictwo płytowe - może nie od razu longplej ale jakaś EPka byłaby mile widziana. 

Dzień 2 - sobota

Paula i Karol - uwielbiam ich koncerty! Tyle pozytywnej energii od nich bije, że nie sposób się nie zarazić. Przez mały wypadek Szymona (którego lewa ręka szczelnie opakowana jest w gips) gościnnie wystąpił z nimi Radek z zespołu Pustki, który grał na banjo! Świetni na dobry początek dnia. 

Jelonek - słuchałam z daleka ale zaczarowało mnie. Wstyd przyznać, że słyszałam po raz pierwszy - już wiem, że nie ostatni! 

Vermones - Znów warto było się udać pod małą scenę gdzie szaleli panowie z zespołu Vermones. Niestety tylko cztery kawałki za to z niemałą porcją energii. Na pewno trzeba się im jeszcze przyjrzeć!

Within Temptation - zaczęło się mrocznie, starsza kobieta z czarnymi oczami opowiadała mrożące krew w żyłach historie, a to wszystko na telebimie za muzykami. I chyba te wstawki filmowe podobały mi się najbardziej. Muzycznie na pewno poprawnie, ale wokal jakby męczył... Nie wiem czy tylko ja miałam takie wrażenie, że wokalista śpiewa całe utwory niemal na granicy swoich możliwości. 

Dzień 3 - niedziela

Magnificent Muttley - moje odkrycie tego festiwalu! Straszne, że wcześniej się nimi bardziej nie zainteresowałam ale teraz juz muszę, bo nie mogę o nich zapomnieć! Krzysiek Pożarowski (wokal i bas) i chlopaki grają fenomenalnie jednak ta godzina sprawiła, że publiczność była nie dość, że nieliczna to jeszcze nie do końca obudzona. Ale Ci, którzy wstali i przybyli na pewno nie żałowali! Miłość od pierwszego dźwięku! 

Voo Voo - tu jest podobnie jak z Nosowską, można pisać, ale po co? Skoro samo nazwisko Waglewski już gwarantuje pożądną dawkę dobrej muzyki. Ludzie się bawili, ale jakby tak nie na calego i nie do końca. Może to jak na festiwal wczesna godzina a może zmęczenie bo w końcu to już ostatni dzień? 

Podsumowując całość - tegoroczna edycja MNIE nie oczarowała jeżeli chodzi o wszyskie gwiazdy wieczorów a oczarowały mnie krótkie koncerty i małe sceny. Odkryciem będą na pewno Magnificent Muttley! Zapowiedzieli ze sceny płytę w listopadzie więc czekam niecierpliwie! 

Komentarze

Pokażstandard | od aktywnych | ostatni wpis | wszystko
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy


Nowy komentarz

Temat:
Imię:
Informacja e-mailem. *:
Komentarz:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [zdjęcie]
Proszę odpowiedzieć cyfrą: Suma trzynaście i sześć