Dead Snow Monster, Krzysiek i Muchy Łykendowo we Wrocławiu

Napisał Citizenerased.quicksnake.pl (») 2. 4. 2012 w kategorii Muzyka, czytaj: 1175×
Zaujalo mě : eetgo.cz = eet zdarma a onlinedeadsnowmonster.jpg

Jedno miejsce, trzech wykonawców, milion emocji!!! Taki był Łykend w sobotę 31 marca we Wrocławiu. 

W klubie Łykend we Wrocławiu w sobotę odbył się koncert poznańskiego zespołu Muchy, który poprzedziły występy formacji Dead Snow Monster i Krzyśka Zalewskiego

Po godzinie dwudziestej na scenie pojawili się chłopacy z Dead Snow Monster. Kawał brudnego, garażowego, nieco punkowego grania i świetna energia. Na uwagę zasługuje charakterystyczny głos wokalisty. Jednak mniej więcej w połowie koncertu zaczęłam się zastanawiać, czy piosenka, która była własnie grana już zabrzmiała tego wieczoru czy to coś nowego... Część kawałków brzmi bardzo podobnie i jak na pierwsze przesłuchanie na żywo (a wiadomo jak to na koncercie - tu ktoś cię zaczepi, tam ktoś gada... się skupić nie da) to troszkę idzie się w tym pogubić. Ale mimo to trzymam kciuki za ich dalsze poczynania muzyczne bo drzemie w nich to "coś", co każe mi ich słuchać dalej i wyczekiwać nowości. Tym bardziej, że zespół na koncie ma dwie EPki ale chodzą słuchy, że w tym roku można wypatrywać dłuższego wydawnictwa. 

Zaraz po nich pojawił się Krzysiek Zalewski - boso. Krzysiek to niemal człowiek okiestra - za pomocą glosu, gitary i jego magicznego sprzętu śpiewał na głosy (tak, na scenie był tylko Krzyś - pomijając moment w którym trzy Muchy na kolanach pomknęły przez scenę mijając go a kierując się na backstage smile) akompaniując sam sobie. Krzyśka zawsze mi mało, bo głos ma taki, że mogłabym go słuchać godzinami. Warto dodać, że w jego repertuarze pojawiają się nowe utwory! Myślę, że możemy liczyć na jakiś oficjalny materiał Krzyśka jeszcze w tym roku. 

Nadszedł czas na Tych, na których czekała licznie zgromadzona w klubie publiczość - nie przesadzam z tym licznie, Łykend dosłownie pękał w szwach. 

Muchy rozpoczęły energetycznie: Nie przeszkadzaj mi bo tańczę, Najważniejszy dzień, Zapach wrzątku i Zamarzam sprawiły, że klub oszalał! Jednak największe emocje wywołały Half of that i wyczekiwana przeze mnie Big City Girl. We Wrocławiu dawno nie było takiego szaleństwa! Przypominam sobie w połowie pusty klub Puzzle jesienią zeszłego roku i to, co się działo w sobotę i... Dwa światy! Absolutnie dwa różne światy!
Wrocławska publiczność dała z siebie wszystko - na Mieście Doznań poleciały w stronę sceny samoloty z papieru a największe hity Much zostały głośno wyśpiewane przez ludzi. Było duszno, gorąco i niesamowicie energetycznie. Miałam wrażenie, że chłopaki czerpią energię z tłumu i dzięki temu grają na 110%! Ach! I chórki! Niesamowite chórki Krzyśka Zalewskiego, który na niektórych piosenkach doskakiwał do chlopaków na scenę. Magia. Podwójny bis z nowym utworem - Currarą - energiczne Przesilenie, odkurzona Fototapeta, wspomniana wcześniej, magiczna Big City oraz spokojne Rekwizyty na finał. Podziękowania, pożegnania i koniec... 

Jeżeli chodzi o Muchy to był to zdecydowanie ich najlepszy koncert na jakim byłam! Kto mieszka we Wrocławiu albo w okolicach i zastanawiał się nad przybyciem a w końcu zrezygnował niech żałuje! I to mocno, bo ciężko będzie ten szał przebić! smile

Komentarze

Pokażstandard | od aktywnych | ostatni wpis | wszystko
Nie dodano jeszcze żadnych komentarzy


Nowy komentarz

Temat:
Imię:
Informacja e-mailem. *:
Komentarz:
[*1*] [*2*] [*3*] [*4*] [*5*] [*6*] [*7*] [*8*] [*9*] [*10*] [*11*] [*12*] [*13*] [*14*] [*15*] [*16*] [*17*] [*18*] [*19*] [*20*] [*21*] [*22*] [*23*] [*24*] [*25*] [*26*] [*27*] [*28*] [*29*] [*30*] [*31*] [*32*] [*33*] [*34*] [*35*] [*36*] [*37*] [*38*] [*39*] [*40*] [*41*] [*42*] [*43*] [*44*] [*45*] [*46*] [*47*] [*48*] [*49*] [*50*]   [b] [zdjęcie]
Proszę odpowiedzieć cyfrą: Suma zero i trzynaście